Wspomnienia autora w dość ciekawej formie opisane jako krótkie opowiadania opisujące zarówno wykonane jak i nie wykonane przez niego fotografie. Jeśli ktoś lubi to warto, chociaż nie wiedzieć czemu książka wylądowała w taniej książce na koszykowej…
8 listopad 2009
5 listopad 2009
I jeszcze raz Francja, cały czas wiek dziewietnasty. Przybysz z prowincji robi karierę w Paryżu jako dziennikarz w podrzędnej gazecie. Jednocześnie dzięki miłej powierzchowności i odrobinie sprytu uwodzi kolejne kobiety, dzięki czemu może wspinać się po kolejnych szczeblach kariery.
Nic szczególnego, ale czyta się dobrze.
5 listopad 2009
I znowu Francja, tym razem w dziewietnastym. Wokulski, bohater “Lalki” Bolesława Prusa, odwiedzając Paryż zdał sobie sprawę że jego sklep w porównaniu do sklepów paryskich jest jak ubogi krewny. Ciekawe co by powiedział odwiedzając magazyn Wszystko dla Pań który przypomina skrzyżowanie galerii handlowej z supermarketem.
Jeśli chodzi o fabułę to książka Emila Zoli przypomina “Lalkę”, ale na opak. Tym razem to mężczyzna to ten niedobry zły kapitalista wykorzystujący do cna pracowników, zaś kobieta to niewinna dziewoja z prowincji która musi wyżywić dwójkę rodzeństwa. Sam wątek miłosny nie jest może, ciekawe jest spojrzenie od góry – właściciel sklepu i od dołu – ze strony pracownika na rozwijający się kapitalizm.
Octave Moruet, właściciel tego przybytku wpadł na kilka genialnych pomysłów – wypłata uzależniona od wyników sprzedaży, niska marża na produktach i duży obrót kapitału umożliwia mu zwycięstwo na rynku. Zastanawialiście się czasami dlaczego żeby kupić najpotrzebniejsze rzeczy trzeba przejść przez cały sklep? Albo dlaczego w supermarketach co jakiś czas zmieniają rozstaw regałów? Te metody są znane już od stu lat co najmniej..
Mouret nie waha się również wykorzystywać kobiety by zdobyć kontakty ich ustosunkowanymi byłymi kochankami. Typ niezbyt sympatyczny. W odróżnieniu od XIX wiecznej Polski Mouret dzięki inteligencji i pieniądzom zdobywa uznanie towarzystwa, a jedyna nieprzyjemność którą może go spotkać to miłosny zawód.
No a Wokulski miał przegwizdane, bo Łęcka nie chciała oddać mu się.. smutne w sumie.
1 listopad 2009
“Szkice piórkiem” Andrzej Bobkowski
Posted by kozijeb under Książki, historia | Tagi: Bobkowski Andrzej, Szkice piórkiem |Leave a Comment
Trudno opisać tą książkę. To dzienniki pobytu autora we Francji w okresie okupacji niemieckiej od 1940 do 1945, gdzie zajmował się opieką nad polskimi robotnikami.
Najłatwiejszy i najbardziej przystępna jest pierwsza część, gdy Bobkowski opisuje swoją podróż przez całą Francję na rowerze po ogłoszenie kapitulacji. Dalsza cześć jest nieco bardziej skomplikowana, zwłaszcza gdy autor pogrąża się w filozoficznych rozważaniach.
To, co najlepsze w tej książce to opisy i charakterystyka – zarówno polskiej emigracji jak i francuzów. Bobkowski nie oszczędza ani jednych i drugich, oskarżając mieszkańców Francji o megalomanie połączoną lenistwem, zaś Polaków – zwłaszcza ‘elyty’ polonocentryzm powodujący że nie są wstanie zrozumieć otaczającej ich rzeczywistości, a zwłaszcza polityki ponieważ ‘Polska usiadła im na głowach’.
Jednak najbardziej uderzająca jest różnica pomiędzy “okupacją” Francji, a okupacją Polski. Francuzji, przynajmniej ich władzę zdecydowały się na kolaboracje z Niemcami, przez co u nich okres wojny przypomina właściwie sielankę. Co prawda brakuje żywności – co dla mieszkańców tego kraju wydaje się najważniejsze, ale nie ma mowy o masowych łapankach i egzekucjach i wszystkich innych zabawach które urządzali sobie Niemcy w trakcie wojny w Polsce.
Z drugiej strony książka ta pozwoliła mi pojąć dlaczego tak nie wiele osób w Europie zna naszą historię,
i dostrzec kilka spraw w znacznie szerszej perspektywie. Chociaż do Gwatemali tak jak autor raczej nie pojadę, żyjemy jednak na szczęście w trochę normalniejszych czasach. Chociaż nie wiele się tak właściwie zmieniło.
Cytat o stosunku francuzów i samego autora do komunizmu, choć nie tylko…
Bo muszą – psiekrwie w coś wierzyć. A jak się w nic nie wierzy to mówi, że “będzie lepiej” i że “nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło”. A jak nie będzie lepiej? A jeżeli jest odwrotnie i nie ma tego dobrego, co by nie wyszło na gorsze? Jak na przykład rum. To co? To mam się wieszać albo truć tym gazem a volonte? A słońce to pies? A zielone drzewo to takie nic? A mruczący kot na kolonach, to nie warte życia? Koniecznie wiara, co? Wierzę w koty i w rum, i w słońce, i w zielone drzewa, i w wolność.
23 wrzesień 2009
Ślimak który jeździł koleją, czyli Dni Komunikacji Miejskiej 2009
Posted by kozijeb under Bez kategoriiLeave a Comment

W tym roku udało mi się dotrzeć na dni komunikacji miejskiej, a właściwie na część tej imprezy odbywającej się na Dworcu Zachodnim.
Nie jestem jakimś fanatykiem kolei ale trzeba przyznać że same maszyny robią wrażenie. Żeby jeszcze takich składów jeździło po po naszym pięknym kraju trochę więcej…
24 czerwiec 2009
co prawda prawie robi wielką różnicę ale.. od kilku dni jestem szczęśliwym posiadaczem Windows Vista..
i cóż.. fakt.. czasami troszeczkę muli.. i to mimo że komputer jest chyba z osiem razy mocniejszy niż poprzedni.. można powiedzieć że nadaje się do użytku. Co prawda brakuje mi wirtualnych pulpitów, ale kilka rozwiązań, dane na innej partycji, w miarę działające narzędzia wyszukiwania.. można powiedzieć że panowie z MS prawie dogonili pingwina. W sumie dobre rozwiązanie jeśli sprzęt ma służyć tylko do pracy a nie dla zabawy*.
Tylko to plastikowe aero.. ech…
* przez zabawę mam na myśli naukę pisania stron internetowych, między innymi…
13 czerwiec 2009
Napój, który z winem zbyt wiele wspólnego nie ma.. zapewne z truskawkami też nie ale jest ulubionym trunkiem mieszkańców mieściny położonej w Beskidzie Niskim do której trafia Andrzej, główny bohater filmu zrealizowanego na podstawie opowiadań Andrzeja Stasiuka.
Czas w tym miasteczku zatrzymał się mniej więcej dwadzieścia lat wcześniej gdy zlikwidowane zostały PGRy, w związku z czym jego mieszkańcy nie mają zbyt dużo do roboty, rzecz jasna poza degustacją taniego wina. Bohater policjant, grany przez Jiríego Machácka ucieka tam przed tragedią która go spotkała. Poznaje jego mieszkańców, w tym atraktycjną Słowaczkę Lubicę (nazwisko znaczące?), Janka – granego przez Macieja Sthura wiecznie pijanego traktorzystę i masę innych dość oryginalnych postaci : komendanta mili.. hm.. policji, księdza, lokalnego “biznesmena” który dorobił się kopiąc rowy w Ameryce.
Akcji w tym filmie za dużo się nie należy spodziewać, co prawda zdarzają się tam zdrady, morderstwa, na scenie pojawiają się od czasu do czasu również duchy, jednak wiele wątków jest nie rozwiniętych (nawet wątek głównego bohatera) lub całkowicie urwanych. W sumie najważniejszy jest klimat tego filmu (mieszanina dramatu, komedii, filmu o miłości, kryminału).
Duże wrażenie robi muzyka, skomponowana przez Michała Lorenca, choć na początku – może to wina kina w którym byłem – dźwięk jest lekko spartolony – prawie nie da się zrozumieć kwestii postaci.
Jeśli komuś podobały się takie filmy jak “Rezerwat” czy “Zmórz oczy” nie powinien wyjść z kina rozczarowany, tym nie mniej nie jest to chyba film dla wszystkich..
27 maj 2009
Czy Bóg jest potrzebny?
Posted by kozijeb under Bez kategorii, Książki | Tagi: Dawkin Richard, ewolucja, Ślepy zegarmistrz |Leave a Comment
Pytanie wydaje się z deka nie mądre, ale w kontekście “Ślepego zegarmistrza” Richarda Dawkinsa nabiera ono dość dużego znaczenia. Ale nie chodzi o to czy Bóg, czy jakakolwiek istota wyższa istnieje, leczy czy jej istnienie jest niezbędne do powstania ludzi, pszczółek, wielorybów i całej reszty.
Według Richarda Dawkinsa teoria ewolucji wyjaśnia najlepiej złożoność życia na ziemi (i ewentualnie poza nią). U wielu ludzi budzi ona uzasadniony sprzeciw – wydaje im się że to nie możliwe aby życie biologiczne powstało przez przypadek. Dawkins tłumaczy opór myślowy wielu tym że patrzymy na to ze złej perspektywy. W stosunku do wielu milionów lat od których istnieje Ziemia i życie biologiczne na niej długość naszego życia, a nawet istnienia naszego gatunku jest na prawdę znikoma. Wygrana w lotka jest na prawdę mało prawdopodobna, jednak gdybyśmy żyli kilkaset lat mielibyśmy na prawdę duże szansę trafić szóstkę (lub też małe by jej nie trafić). Poza tym według Dawkinsa nie powstaliśmy “przypadkiem” – lecz przez całą, rozciągniętą na tysiące lat serię przypadków, co wyjaśnia pojęcie doboru kumulatywnego.
Oczywiście książka nie jest tak nudna jak to wyżej przedstawiłem, Dawkins opisuje proces ewolucji w prosty i zrozumiały dla każdego (nawet nie-biologa) sposób, przytaczając wiele przykładów (między innymi cały rozdział dotyczy echolokacji u nietoperzy), jednocześnie polemizując z przeciwnikami (co ciekawe nie chodzi wyłącznie o kreacjonistów).
Kwestia ewolucji wywołuje wiele emocji, a argumenty przytaczane w dyskusjach często są powiedzmy ostro – wyjątkowo głupie, warto więc przeczytać “Ślepego zegarmistrza” aby wyrobić sobie własne zdanie na ten temat.
23 maj 2009
śmiała (stara) czapla – ubuntu 8.04
Posted by kozijeb under linuks | Tagi: Hardy Heron, Linux, Ubuntu |1 Comment

Wczoraj, pod wpływem dużej ilości wypitej mate zaktualizowałem system do wersji 8.04. W sumie zachęciło mnie do tego również bezproblemowe działanie kupionej na promocji w empiku płytki z wersją live cd – a konkretnie działał livebox neostrady – choć biorąc pod uwagę że jest podłączony do komputera przez kabel ethernetowy to gdyby nie działał był by wstyd.
Jak zwykle aktualizuje system sto lat za.. ehm.. innymi użytkownikami Ubuntu ale tyle nasłuchałem się o problemach które się w trakcie tego pojawiają że nie chciałem ryzykować.
Jak się okazało nie słusznie – upgrade zajął co prawda 5 godzin, ale aktywność z mojej strony ograniczyła się głównie do kliknięcia na przycisk „aktualizuj”.
Na pierwszy rzut oka dużych zmian nie widać, system działa trochę szybciej, flash nie zawiesza się co pięć minut jak to miał w zwyczaju. No i jest kilka miłych dla oka drobiazgów, jak to widać na niżej załączonym obrazku. Choć i tak nie korzystam z gnome tylko z xfce – wg mnie to to drugie jest ładniejsze
. Zmianan we wnętrzu opisywać nie będę – inni zrobili to lepiej
Edit: Po kilku dniach użytkowania zwróciły moją uwagę pewne błędy – odtwarzanie filmów i plików avi wyglądało tragicznie – dziwny kolor i cichy dźwięk. Pierwsze było spowodowane prawdopodobnie błędami w totemie – z domyślny poziomem odcienia – trzeba było przesunąć pasek do skrajnej wartości. Z dźwiękiem też trzeba było pogrzebać w ustawieniach. Za to odkryłem dzięki temu inny odtwarzacz smplayer który nie tylko lepiej działa ale ma tez lepszy interfejs.
No i przez dłuższy czas nie mogłem zainstalować OpenOffice 3.0 (domyślną wersją w ubu 8.04 jest 2.41), chociaż po tygodniu system sam to zrobił hm..
Niby nie są to jakieś poważne błędy ale początkujących mogło by to trochę zniechęcić..
Mój wypasiony pulpit w xfce (tak wiem, wygląda jak Windows 95 – i to mi się podoba)

18 maj 2009
W podziemiach Warszawy
Posted by kozijeb under Książki, historia | Tagi: Podziemia, Rafał Jabłoński, Warszawa |1 Comment

A to książeczka, którą znalazłem niedawno u siebie w domu. Napisana w latach 70-tych, ale nadal czyta ją się przyjemnie. Dotyczy fortyfikacji, zbudowanych przeważnie przez Rosjan w XIX wieku oraz związanych z nimi tuneli. Większość książki zajmuje opis podziemi Cytadeli oraz otaczających ją fortów, jednak opisane są również podziemia Zamku Królewskiego (związane z odrestaurowanymi niedawno arkadami Kubickiego, czy też Eliseum zbudowane przez księcia Kazimierza Poniatowskiego w XVIII wieku.
Jej zaletą jednak nie jest bogata treść (ma nieco ponad 100 stron), w istocie jest to książka nie tyle o samych tunelach co o ich (najczęściej bezowocnym) poszukiwaniu, w czym sam autor brał udział.
Dołączone fotografie stanowią prawie 1/4 objętości samej książeczki, niestety są bardzo słabej jakości.