zrzut ekranu2010

Wczoraj, pod wpływem dużej ilości wypitej mate zaktualizowałem system do wersji 8.04. W sumie zachęciło mnie do tego również bezproblemowe działanie kupionej na promocji w empiku płytki z wersją live cd – a konkretnie działał livebox neostrady – choć biorąc pod uwagę że jest podłączony do komputera przez kabel ethernetowy to gdyby nie działał był by wstyd.

Jak zwykle aktualizuje system sto lat za.. ehm.. innymi użytkownikami Ubuntu ale tyle nasłuchałem się o problemach które się w trakcie tego pojawiają że nie chciałem ryzykować.
Jak się okazało nie słusznie – upgrade zajął co prawda 5 godzin, ale aktywność z mojej strony ograniczyła się głównie do kliknięcia na przycisk „aktualizuj”.

Na pierwszy rzut oka dużych zmian nie widać, system działa trochę szybciej, flash nie zawiesza się co pięć minut jak to miał w zwyczaju. No i jest kilka miłych dla oka drobiazgów, jak to widać na niżej załączonym obrazku. Choć i tak nie korzystam z gnome tylko z xfce – wg mnie to to drugie jest ładniejsze :) . Zmianan we wnętrzu opisywać nie będę – inni zrobili to lepiej

Edit: Po kilku dniach użytkowania zwróciły moją uwagę pewne błędy – odtwarzanie filmów i plików avi wyglądało tragicznie – dziwny kolor i cichy dźwięk. Pierwsze było spowodowane prawdopodobnie błędami w totemie – z domyślny poziomem odcienia – trzeba było przesunąć pasek do skrajnej wartości. Z dźwiękiem też trzeba było pogrzebać w ustawieniach. Za to odkryłem dzięki temu inny odtwarzacz smplayer który nie tylko lepiej działa ale ma tez lepszy interfejs.

No i przez dłuższy czas nie mogłem zainstalować OpenOffice 3.0 (domyślną wersją w ubu 8.04 jest 2.41), chociaż po tygodniu system sam to zrobił hm..

Niby nie są to jakieś poważne błędy ale początkujących mogło by to trochę zniechęcić..

Mój wypasiony pulpit w xfce (tak wiem, wygląda jak Windows 95 – i to mi się podoba)
zrzut ekranu2009